![]()
alik
Heroina
17.10.2009 :: 14:24 Komentuj (6)
szliśmy na Mudhoney nastawieni słabo, powiedzieliśmy sobie szczerze, że idziemy z przyzwoitości.
oczywiście; słuchaliśmy kiedyś let it slide i touch me I'm sick ale nie była to nigdy najwyższa polka.
początek normalnie, coś tam nagrywam, stoję i patrze,
fajnie, ze kilka osób odpalało szlugi zapałkami, słowem stara gwardia.
idę po 2 piwo, "czad"
wracam, znajduje swoje miejsce i patrze dalej, rozpoznaje nawet utwory, i tak nucąc z Markiem i Stevem i zastanawiając się jaki rodzaj wrażenia robi na mnie kapelusz perkusisty podszedł do mnie Bóg,
podszedl, uśmiechnął się i powiedział:
-hej Alik, zabiorę cie treaz do swoich ogrodów.
od tej chwili przestałem słuchać, to nie był już żaden koncert, żaden Mark, Guy czy Steve, to nie byli Melvins, Nirvana, AIC czy Sonic Youth w pigułce. nie grał już zespół, który musi bronic się przed sławą wielkich kapel grunge.
oni graja u Boga o ogrodzie. na tym koncercie ze mna byl Cobain.
z tylu stała Janis Joplin i Jimi Hendrix. był tez Lenon i Niemen a Szopen mówił, ze Mozarta nie wpuścili. oni tam byli i wiedza, ze ich twórczość to zwykla rzemieślnicza robota, prawdziwą boską podróżą jest heroina,
to była heroina, hera kurwa! gdyby ten drug znal Morrison to pewnie by żył i miał duszę rajskiego pasterza, Caravaggia muzyki,
czy ja coś ćpałem? 2 piwa,
jeśli człowiek wykorzystuje 3-5% mózgu to ten czas wczoraj zajmował moje 2 nieużywane procent, ja naprawdę pana nie znam
archiwum
2010linki
bataleon